Wrześniowe hity Czytelni

  • Drukuj zawartość bieżącej strony
  • Zapisz tekst bieżącej strony do PDF

Tam, gdzie historia przenika naturę

„W śląskich rękach Śląska los”

Ciągłe bycie na celowniku pruskich prokuratorów, tajniaków, denuncjatorów i żandarmów, pod obstrzałem wrogich spojrzeń i nie mniej agresywnych działań. Strach zaglądający w oczy zarówno w pracy, jak i na ulicy. Wreszcie krwawa sobota w Mysłowicach jako pełen niesłychanego okrucieństwa punkt kulminacyjny niemieckiej nagonki przeciw polskim robotnikom. Tak wyglądała codzienność górnośląskich Polaków sto lat temu, w przededniu powstań będących bohaterską próbą rozpaczliwej w gruncie rzeczy samoobrony. Nasi mężni przodkowie mieli odwagę wziąć w swoje ręce los Śląska.

Stulecie śląskiej insurekcji. Cz. 1, Zanim wybuchło powstanie / Henryk Szczepański // Śląsk. – 2019, nr 7, s. 24-28

 

„Kiedy się wypełniły dni…”

Lato 1939 roku było bardzo ciepłe. Piękna pogoda zachęcała do wyjazdów, pomimo zbierających się na dziejowym horyzoncie czarnych chmur. W czwartek 31 sierpnia 1939 roku na zewnątrz panowała temperatura rzędu 27 stopni, ale w kręgach dyplomatycznych wprost wrzało. Polacy do końca wierzyli, że najgorszy scenariusz się nie sprawdzi, a jeśli już wybuchnie wojna, to nie potrwa długo. W cieniu nadchodzącego zmierzchu pewnej epoki toczyło się normalne ludzkie życie z jego większymi i mniejszymi radościami czy dramatami. Początek września zmienił bieg historii i rytm polskich serc. Nic już nie miało być takie jak przedtem. A osiemdziesiąt lat później lato znów jest piękne…

31 sierpnia 1939 roku. Ostatni dzień epoki / Michał Szukała // Mówią Wieki. – 2019, nr 8,
s. 18-23

 

Z dala od zgiełku

Zapracowany artysta, reżyser, jeden z najbardziej cenionych polskich choreografów odnalazł swoją przystań w dziewiętnastowiecznym dworku w Emilinie. To tam wraz z żoną Nataszą Urbańską i córeczką Kaliną oddaje się urokom życia na łonie natury. Janusz Józefowicz jest żywym dowodem na to, że na odkrycie pasji nigdy nie jest za późno. Po pięćdziesiątce zamienił się w prawdziwego  zielarza. Wciąż uczy się języka przyrody, poznając dobroczynne działanie roślin, a piwniczka w jego domu jest pełna zdrowotnych nalewek i mikstur. Zachęca, by czasem uciec od zgiełku codzienności i pozbyć się arogancji w stosunku do naturalnego piękna, które nas otacza.

Uwiodła mnie przytulia czepna / z Januszem Józefowiczem rozm. Marta Strzelecka // Uroda Życia. – 2019, nr 9, s. 54-59